|
Za Tad Clements, Nauka kontra Religia, Da Capo Warszawa 2002.
"Naukowy" kreacjonizm a ewolucjonizm.
Po dlugiej przerwie odzyl konflikt miedzy zwolennikami doslownego,
opartego na Biblii, kreacjonizmu a teoria ewolucji gatunkow. W ostatnich
dekadach dziewietnastego wieku, w nastepstwie publikacji dziela Darwina,
kwestia ta stanowila glowne pole walki ortodoksyjnej religii z nauka,
jednakze do niedawna, wyjawszy sporadyczne incydenty (takie jak sprawa
Scopesa), kontrowersje na ten temat wydawaly sie sprawa ostatecznie
przebrzmiala. Religijni obroncy doktryny o osobnych aktach stworzenia
poszczegolnych gatunkow, traktowanej jako alternatywa ewolucjonizmu,
wydawali sie ostatecznie pokonani, a ludzie religijni, ktorzy byli w
stanie zrozumiec nature swiadectw przemawiajacych na rzecz ewolucji i
zapoznac sie z odpowiednimi pracami biblistow, od dawna starali sie
zharmonizowac swoja akceptacje Pisma Swietego z uznawaniem ewolucji.
Jednakze fundamentalisci, niezdolni do zrozumienia lub nie interesujacy
sie bogatym zasobem roznorodnych, lecz zbieznych swiadectw ewolucyjnych
i nieswiadomi wynikow badan, ktore ukazuja czysto ludzkie xrodla tresci
zawartych w Biblii, uparcie trwali przy swoich anachronicznych pogladach
i ponowili ataki na ewolucjonizm. Ostatnimi czasy zdolali nawet
zwerbowac do swoich szeregow niektorych uczonych i wystapili z doktryna
nazwana przez nich "naukowym kreacjonizmem". Wiekszosc nie zajmujacych
sie nauka laikow nie wie zapewne, ze uczeni, ktorzy przylaczyli sie do
owych fundamentalistow, reprezentuja specjalnosci calkiem nie zwiazane
albo tylko luxno zwiazane z kompetencjami, ktorych wymaga adekwatna
ocena swiadectw na rzecz ewolucji, a takze historycznych xrodel
biblijnej wersji aktu stworzenia [por. Gen 1:24-25 i 1:26-27]. Latwo tu
o "blad przeniesionego autorytetu" i inne bledne odwolania do
autorytetu. Jednakze pokazanie slabosci i nienaukowego charakteru
kreacjonizmu nie wymaga zajecia sie ocena naukowych kwalifikacji
uczonych, ktorzy postanowili sprzymierzyc sie z fundamentalistami.
Irracjonalizm i nienaukowosc tego stanowiska staja sie oczywiste, gdy
zapoznamy sie ze sformulowaniami praw wprowadzonych do ustawodawstwa
stanowego (majacych na celu ustanowienie rzekomo wywazonego sposobu
przedstawiania w szkolach publicznych relacji miedzy tzw. naukowym
kreacjonizmem a ewolucjonizmem), a takze z tresciami zawartymi w
czolowych "naukowych" czasopismach wydawanych przez kreacjonistow (1). W
xrodlach tych znajdujemy teze, ze zasady nauki potwierdzaja przekonanie,
iz byl czas, w ktorym wszystko zostalo stworzone ex nihilo i ustalone
wedlug inteligentnie obmyslonego planu. Nie istnieja, oczywiscie, zasady
nauki, na ktorych mozna by oprzec taka teze; jedyna jej podstawa jest
doslownie interpretowana Biblia! Zadnego zwiazku z nauka nie ma tez
zdanie reprodukowane na okladce kazdego numeru "Creation Research
Quarterly", glownego pisma tych srodowisk ("Przez szesc dni nowiem
czynil Pan niebo i ziemie, i morze, i wszystko, co w nich jest, a
odpoczal dnia siodmego", Ex 20:11), podobnie jak wszelkie inne
twierdzenia, ktore wyrazaja pelna akceptacje tradycyjnych,
ortodoksyjnych przekonan biblijnych, opartych wylacznie na
fundamentalistycznej wierze. Kazdy, kto rozumie nature nowoczesnej nauki
wie, ze uczeni formuluja i przyjmuja lub odrzucaja wyjasnienia naukowe
wedlug calkiem innych zasad niz zgodnosc z doslownie interpretowana
Biblia.
Drugi argument sklaniajacy do uznania "naukowego kreacjonizmu" za
stanowisko nienaukowe i irracjonalne wiaze sie ze stosowana przez
zwolennikow tego stanowiska taktyka obrony pogladu, ze - zgodnie z tym,
co glosi Biblia - wszechswiat zostal stworzony calkiem niedawno
(prawdopodobnie dziesiec tysiecy lat temu). Aby obronic ten poglad,
kreacjonisci uznali za konieczne podanie w watpliwosc swiadectw, na
podstawie ktorych nauka twierdzi, ze wszechswiat i ziemia sa
nieporownanie starsze, a takze naukowych ustalen dotyczacych czasu
trwania zycia na ziemi. Powolujac sie na opowiesc o arce Noego,
utrzymuja oni, ze potop byl tak wielkim kataklizmem, iz zwodniczo
znieksztalcil material, na ktorym uczeni opieraja swoje obliczenia. Dr
Morris zapewnia, ze jest to twierdzenie uzasadnione, poniewaz "jedyna
wlasciwa metoda ustalenia daty stworzenia" jest opieranie sie "wylacznie
na danych biblijnych". (2) Gdyby kreacjonistow laczyly jakiekolwiek
wiezi z nauka, Morris i inni musieliby dostrzec problem w tym, ze nie ma
zadnych geologicznych swiadectw powszechnej powodzi tego rodzaju, o
jakiej pisze sie w Biblii. Ich nieuczciwa taktyke dodatkowo kompromituje
fakt, ze badane tymi samymi metodami skaly z Ksiezyca - na ktore ziemska
powodx nie mogla przeciez miec wplywu - okazuja sie rownie stare, a moze
nawet starsze niz ziemskie. Nadto techniki uzywane w astrofizyce w celu
ustalenia czasu w jakim mialy miejsce zjawiska astronomiczne, nie
opieraja sie na prawach rozpadu pierwiastkow promieniotworczych ani na
innych metodach geologicznych, ktore sluza datowaniu zjawisk ziemskich;
zatem wyniki, ktore uzyskuje sie za pomoca tych technik, nie moga
zalezec od domniemanego potopu z czasow Noego ani od zadnej innej
ziemskiej katastrofy. Tymczasem potwierdzaja one obliczenia, wedlug
ktorych rozmaite zdarzenia kosmiczne mialy miejsce miliardy lat temu.
Trzecim powodem, by uznac kreacjonizm za nienaukowy i irracjonalny,
jest fakt, iz odwoluje sie on do calkowicie blednej interpretacji zasady
entropii (tj. zasady, zgodnie z ktora systemu zamkniete staja sie coraz
mniej uporzadkowane), upatrujac w niej podstawe do odrzucenia mozliwosci
ewolucji. Kreacjonisci argumentuja, ze entropia - dobrze potwierdzona
zasada nauki (i zarazem drugie prawo termodynamiki) - przesadza, iz
wszystko musi przechodzic ze stanu uporzadkowania w stan bezladu, co
stanowi przeciwienstwo kierunku zmian, ktory zaklada ewolucjonizm. Zatem
teoria ta jest falszywa. Uczeni natychmiast pokazali blad wystepujacy w
tej argumentacji: prawo entropii obowiazuje tylko dla systemow
zamknietych, podczas gdy systemy organiczne sa otwarte, a wiec entropia
nie jest niezgodna z ewolucja.
O nienaukowym charakterze tzw. naukowego kreacjonizmu swiadcza rowniez
rozmaite jawne niezgodnosci miedzy biblijnymi, przedstawionymi w
Genesis, opisami aktu stworzenia i odkryciami naukowymi z zakresu
dziejow kosmosu i zjawiska zycia na ziemi (3). Wkrotce zajme sie tym
tematem bardziej szczegolowo. Nie ulega watpliwosci, ze kontrowersja
"kreacja versus ewolucja" jest anachronizmem. Wprawdzie zdobyla ona,
dzieki bojowosci fundamentalistow i ich politycznych sprzymierzencow,
duzy rozglos i wplyw na polityczna, prawna i edukacyjna sfere zycia
spolecznego, lecz kreacjonizm nie moze juz liczyc na szacunek
intelektualny. Nawet w kategoriach czysto praktycznych - jako fakt
spoleczny, ktory wymaga pewnych dzialan i decyzji ze strony wydawcow
podrecznikow, rad szkolnych, sadow i politykow - kreacjonizm rozumiany
jako alternatywa wobec ewolucjonizmu nie ma szans na znaczaca i trwala
obecnosc w edukacji amerykanskiej, poniewaz wywoluje coraz silniejsza
opozycje. Aktywnie przeciwstawiaja mu sie nawet uczeni, ktorzy nie sa
ekspertami w zakresie psychologicznych technik perswazji i na ogol
stronia od takich technik, sa bowiem przyzwyczajeni do poslugiwania sie
logika i metodami naukowymi oraz do swobodnej wymiany pogladow.
Istnieje jednak pewien filozoficznie interesujacy aspekt kontrowersji
miedzy ta postacia kreacjonizmu a ewolucjonizmem. Otoz wielu ludzi
sadzi, ze mamy tu do czynienia ze sporem miedzy dwiema rywalizujacymi
teoriami naukowymi w kwestii pochodzenia istot zywych. W przekonaniu
tych ludzi, opis zawarty w Genezis (zgodnie z ktorym, przy doslownej
interpretacji, wszystkie formy zycia zostaly stworzone przez Boga w
obecnej postaci) jest poznawczo uprawniona alternatywa naukowej teorii
ewolucji. Jesli ktos tak rozumie nature tego sporu, to dziwi go fakt, ze
zwolennicy "naukowego" kreacjonizmu utrzymuja, ze uczciwosc wymaga, by
obu tym teoriom przyznac prawo rownego dostepu do szkolnych programow i
podrecznikow nauk przyrodniczych. Zanim oceni sie zasadnosc tego
stanowiska, trzeba uswiadomic sobie, co najmniej w ogolnych zarysach, na
czym polega roznica miedzy teoriami - zarowno naukowymi, jak i
pseudonaukowymi - a faktami. /.../ A rozroznienie faktow i teorii nie
nastrecza wiekszych trudnosci: fakty sa tym, co teorie maja wyjasniac.
Fakty zatem (tj. kontekst empiryczny) nie sa problematyczne w tym
sensie, w jakim problematyczne sa teorie. Teorie wymagaja ugruntowania
jako najbardziej wiary godne wyjasnienia odpowiednich faktow; same te
fakty natomiast wolno traktowac w danej fazie badan jako pewne. Jezeli
fakty sa watpliwe, nie sa faktami we wlasciwym sensie tego slowa, lecz
jedynie hipotetycznymi konstruktami lub bytami mozliwymi.
Pamietajac o tych ogolnych wstepnych rozroznieniach, powrocmy do
pytania, czy kontrowersja miedzy kreacjonizmem i ewolucjonizmem jest
sporem miedzy dwiema rywalizujacymi teoriami naukowymi. Odpowiadam na to
pytanie przeczaco, a to z dwoch powodow.
Po pierwsze, kreacjonizm nie jest teoria naukowa, poniewaz nie czyni
zadosc kryteriom i innym warunkom poznawczym, ktore teorie naukowe musza
spelniac. Staje sie to oczywiste w konfrontacji z lista pieciu kryteriow
sformulowanych przez Copiego. [podane w osobnym watku - bazyli4].
Kreacjonizm nie jest relewantny, poniewaz nie mozna z niego wydedukowac,
a wiec wyjasnic ani jednego znanego faktu biologicznego, w szczegolnosci
zadnych roznic i podobienstw miedzy organizmami biologicznymi. Innymi
... wiecej »
|